Zima coraz bliżej, za oknem już pojawił się nawet na krótką chwilę śnieg. My ostatnimi czasy zajmowaliśmy się tajnym projektem, który ruszył już jakieś... pół roku temu? Niestety niewiele działań zostało udokumentowanych, mamy tylko parę kiepskich zdjęć.

Udało się. Dzisiaj złożyliśmy wszystko do kupy jak należy, wyregulowaliśmy i wymyliśmy. Nowe błotniki musieliśmy odpowiednio zmodyfikować, żeby lepiej pasowały do całokształtu. Do tylnego błotnika dorobiliśmy jedno mocowanie i go skróciliśmy, po tym o wiele lepiej wyglądał. W końcu rowerek się prezentował jak nowy :) Gdy dostaliśmy tego górala, to czuliśmy, że ciężko będzie z niego zrobić coś wyjątkowego. Podołaliśmy wyzwaniu i po ciężkim boju zamieniliśmy coś szarego i nudnego w fontannę szczęścia i kolorów :D Enjoy.




Koło w trakcie splatania i skończone, wycentrowane.

Rower stanął na kołach, kierownica na miejscu.

Na ramę zawędrował konik.

Dzisiaj dalszy ciąg prac wykończeniowych :)
Pogoda coraz gorsza, ale my nie spoczywamy na laurach... no może czasem :P Mieliśmy parę produktywnych dni, nie udało się zrobić zbyt wielu zdjęć, dlatego też dzisiaj nie za wiele ich daję.



Poniższe zdjęcie zrobiliśmy w celu dopasowania koloru widełek do ramy. Myśleliśmy, że białe będą fajnie wyglądać, ale się pomyliliśmy :P

Ładnie wyszły klamki od hamulców, na zdjęciach jedna jest jeszcze nie skończona dla porównania, na żywo różnica jest o wiele większa :P

Dobra organizacja ro podstawa :D

Co do plastikowych części mieliśmy obawy, że nie będziemy w stanie ich odnowić, ale jak widać nawet w tej dziedzinie daliśmy radę. Przednie przerzutki nie działały jak należy, więc rozebraliśmy je całkowicie i udało się je naprawić. Jak widać, przerzutki przed całą magią wyglądały strasznie :)

Nie mam pojęcia jak to się nazywa, ale też udało się poprawić działanie i wizerunek :P
Czyste i odnowione części.

Taka jest różnica między zwykłą śrubką i wypolerowaną. Trochę ich było :P

Oprócz tego złożyliśmy kierownicę, pomalowaliśmy widełki jak należy - czyli na żółto, nyple na biało i odnowiliśmy kupę drobnych części. To był bardzo produktywny weekend.

W nasze ręce trafił nie jeden... nie dwa... ale aż TRZY rowery! Technicznie rzecz biorąc to mamy cztery, tylko ten jeden rowerek na razie pomijamy :P