kreatywnaekipa blog

Twój nowy blog

Hello.

Brak komentarzy

Zima coraz bliżej, za oknem już pojawił się nawet na krótką chwilę śnieg. My ostatnimi czasy zajmowaliśmy się tajnym projektem, który ruszył już jakieś… pół roku temu? Niestety niewiele działań zostało udokumentowanych, mamy tylko parę kiepskich zdjęć.

      

Ale najważniejsze zdjęcie zostaje na koniec. Parę dni temu postawiliśmy rower na kołach, żeby zobaczyć jak to w ogóle wygląda w całości.

 

Trzeba przyznać, że jest nieźle ;)

Jutro wrócimy do czerwonej strzały.

Finito.

Brak komentarzy

Udało się. Dzisiaj złożyliśmy wszystko do kupy jak należy, wyregulowaliśmy i wymyliśmy. Nowe błotniki musieliśmy odpowiednio zmodyfikować, żeby lepiej pasowały do całokształtu. Do tylnego błotnika dorobiliśmy jedno mocowanie i go skróciliśmy, po tym o wiele lepiej wyglądał. W końcu rowerek się prezentował jak nowy :) Gdy dostaliśmy tego górala, to czuliśmy, że ciężko będzie z niego zrobić coś wyjątkowego. Podołaliśmy wyzwaniu i po ciężkim boju zamieniliśmy coś szarego i nudnego w fontannę szczęścia i kolorów :D Enjoy.

Najważniejsza fota, czyli porównanie przed/po :)

   
  
  

   

Rower został zrobiony od podstaw na konkretne zlecenie, malowanie od zera, zużyte elementy wymienione na nowe, reszta odnowiona, wypolerowana, wyczyszczona, pomalowana. Dołożone oświetlenie i błotniki, nowe chwyty, siodełko i małe, ale przyciągające wzrok detale.

W kolejce czekają jeszcze 2 projekty, tym razem bez kwiatków :)

Pełna profeska.

Brak komentarzy

Koło w trakcie splatania i skończone, wycentrowane.

 

Rower stanął na kołach, kierownica na miejscu.

Na ramę zawędrował konik.

 

Dzisiaj dalszy ciąg prac wykończeniowych :)

Witam ponownie.

Brak komentarzy

Pogoda coraz gorsza, ale my nie spoczywamy na laurach… no może czasem :P Mieliśmy parę produktywnych dni, nie udało się zrobić zbyt wielu zdjęć, dlatego też dzisiaj nie za wiele ich daję.


Zacznijmy od jednej z najfajniejszych rzeczy jakie się znajdą na rowerku, czyli KONIK :D Po lewej koncepcja, a po prawej jak to wyszło spod lasera. Oczywiście konik został w późniejszej fazie pomalowany na matte black.

 

O dziwo białe (jakiekolwiek inne niż srebrne) szprychy ciężko dostać, a jak już można, to są drogie, więc nasze zostały pomalowane proszkowo. Do tego musieliśmy zrobić wymyślny uchwyt na wszystkie 72 szprychy.

 

Kierownica jak nówka, nowe chwyty, dzwonek i nowoczesne ledowe światełko :)

 

Później zajęliśmy się nabijaniem detali, czyli kwiatków na błotnik i ramę.

Trochę się już tego nam nazbierało.

Update!

Brak komentarzy

Poniższe zdjęcie zrobiliśmy w celu dopasowania koloru widełek do ramy. Myśleliśmy, że białe będą fajnie wyglądać, ale się pomyliliśmy :P

Ładnie wyszły klamki od hamulców, na zdjęciach jedna jest jeszcze nie skończona dla porównania, na żywo różnica jest o wiele większa :P

 

Dobra organizacja ro podstawa :D

Co do plastikowych części mieliśmy obawy, że nie będziemy w stanie ich odnowić, ale jak widać nawet w tej dziedzinie daliśmy radę. Przednie przerzutki nie działały jak należy, więc rozebraliśmy je całkowicie i udało się je naprawić. Jak widać, przerzutki przed całą magią wyglądały strasznie :)

Nie mam pojęcia jak to się nazywa, ale też udało się poprawić działanie i wizerunek :P

 

Czyste i odnowione części.

Taka jest różnica między zwykłą śrubką i wypolerowaną. Trochę ich było :P

Oprócz tego złożyliśmy kierownicę, pomalowaliśmy widełki jak należy – czyli na żółto, nyple na biało i odnowiliśmy kupę drobnych części. To był bardzo produktywny weekend.

Zaczynamy.

Brak komentarzy
Trochę się zakurzyło tutaj, czas to zmienić :) Przez ten czas popracowaliśmy nad naszymi rumakami, 2 ramy są ogołocone ze wszystkiego i już wypiaskowane. Skupimy się jednak na góralu. Po wypiaskowaniu przygotowaliśmy ramę do malowania proszkowego.




Po odebraniu była cała biała, w międzyczasie wymyślaliśmy schemat malowania, który przeszedł trochę ewolucji. Rama miała mieć trzy kolory - zielony, żółty i biały, ale ta koncepcja nie wypaliła. Musieliśmy pozbyć się zielonego. Wszystko pięknie oklejone i zaraz zaczynamy…



Szybko poszło, ale musieliśmy opuścić warsztat, ze względu na opary z farby, co za dużo to za wesoło :P



W nasze ręce trafił nie jeden… nie dwa… ale aż TRZY rowery! Technicznie rzecz biorąc to mamy cztery, tylko ten jeden rowerek na razie pomijamy :P
 

  

Co do czerwonego nie mamy jeszcze zbytnio pomysłu, ale góral jest już prawie całkowicie zaplanowany, niebawem fotorelacje z postępów.

Dzisiaj był dzień, w którym rozstaliśmy się z naszym dziełem. Na początek porównanie przed/po  :)


 

Fotki skończonego roweru.

   

   

Zapakowany i gotowy służyć nowej właścicielce ;(

 


Co tu dużo mówić… z paru pomysłów musieliśmy zrezygnować, np z dzwonka, który został zastąpiony wypasioną trąbką :) Pomimo paru problemów, wszystko udało się opanować. Patrząc teraz na to z czym zaczynaliśmy, możemy z dumą powiedzieć, że odwaliliśmy kawał niezłej roboty, a przy okazji pobiliśmy rekord czasu potrzebnego na zrobienie takiego roweru. Czekają już następne jednoślady, więc zapraszam ponownie już niebawem :)

Maskowanie ramy.
 
 

Malowanie!

Po delikatnym ściągnięciu maskowania ukazał nam się taki widok :)

Można było już postawić rower na kołach.

Dziś mało gadania, a dużo fotek. Enjoy.

 

Tak wyszła nowa osłonka :)

Rama przed malowaniem na biało. Tylna ośka założona na przymiarkę łańcucha i osłonki.

I już po malowaniu.

Felga z przymiarką opony, trzeba przyznać, że wygląda niesamowicie :)

Następnym krokiem było oklejenie wszystkich części taśmą maskującą.

Krzywo, nie krzywo…

Później odbyła się ceremonia malowania na całkiem fajny (drogi) pomarańczowy. Nie było miejsca na błędy. Po zdjęciu maskowania byliśmy pod wrażeniem :)

 

Oczywiście osłonka nie będzie taka banalna. Zaprojektowaliśmy i wycięliśmy laserowo ten oto gadżet.


W całości złożone koła.

Pomalowane widełki.


Ramę zostawiliśmy na sam koniec, zobaczycie jak wyszła następnym razem ;)


  • RSS