Zimny i paskudny wieczór. Jak zazwyczaj staliśmy na dworze i nie mieliśmy co ze sobą zrobić. Wtem jeden z kumpli rzekł: „zróbmy coś… kreatywnego!”. Wszyscy zamarli na chwilę. Zaczęliśmy się zastanawiać, co właściwie można zrobić fajnego w taką pogodę?
Bałwana… ale nie byle jakiego! Jeden kumpel zrobił sobie kulę ze śniegu i przerobił ją na „serce”, choć dla niektórych bardziej przypominało to dupę. Trzy sniegowe kule ułożone na sobie nie robią na nikim wrażenia, więc podnieśliśmy sobie poprzeczkę o wiele wyżej. Postanowiliśmy wyrzeźbić w śniegu kobiecą postać siedzącą na ławce. Wcześniej wspomniane „serce” idealnie nadawało się na tyłek dla naszej lodowej damy. Był niezły mróz, toteż śnieg nie lepił się tak jak byśmy chcieli. Wykorzystaliśmy chyba ze 3 sporych rozmiarów kule śniegowe, w których później rzeźbiliśmy. Z kobiecymi atutami było najwięcej zabawy, bo wszystko miało być „idealne” :) Ukończona postać dostała nazwę „Gienia” i została upamiętniona na zdjęciach :)

Była to idealna dziewczyna, nic nie mówiła, lubiła towarzystwo chłopaków. Ujawniły się nasze zdolności w rzeźbieniu. Na następny dzień królowej śniegu już nie było… A my poczuliśmy, że musimy stworzyć kolejną rzeźbę. O tym jednak napiszemy kiedy indziej.